Franciszek Frączek | Słońcesław z Żołyni

Franciszek Frączek | Słońcesław z Żołyni

Wystawa: Franciszek Frączek | Słońcesław z Żołyni

Kuratorzy: Błażej Burkacki, Kamil Kłeczek

Wernisaż: 23.03.2018

Czas trwania: 25.03.2018 – 27.04.2018

 

Od Autora

Jestem z pochodzenia chłopem, z którego pobyt na studiach gimnazjalnych w miasteczku, a następnie krótkie związki z większym miastem zrobiły inteligenta typu międzywojennego. Późniejszy zaś bieg życia, środowisko i poszukiwanie własnej drogi przyprowadziły z powrotem do punktu wyjścia, a nawet cofnęły w daleką przeszłość. Mam na myśli sferę myślenia, widzenia świata i odczuwania. Studia artystyczne rozpocząłem w ASP w Krakowie w 1928 r. Relegowany za przynależność do grupy artystycznej „Rogate Serce” znalazłem się z powrotem w swojej wiosce jako bankrut życiowy, a dyscyplina ojca zapędziła mnie do roboty na roli. Jednak inklinacja duchowa nabyta w „Rogatym Sercu” była nie do wyplenienia. Wyrżnąwszy w powale otwór, a w strzesze drugi, wprawiłem okna i miałem pracownię z górnym światłem. Kilka wskazań Szukalskiego, ołówki i karton dostarczone mi przez kolegę Mariana Konarskiego zrobiły ze mnie artystę. Już po roku pracy dostarczyłem dobre rysunki na wystawę zbiorową grupy. Miałem się nauczyć rzetelnego rzemiosła, a w perspektywie starać się stworzyć polski styl w sztuce, uniezależniający nas od wielowiekowej niewoli duchowej Zachodu. Atmosfera entuzjazmu panująca w Szczepie, niedawne odzyskanie niepodległości politycznej i mój młody wiek sprawiły, że uwierzyłem święcie w te idee. Uznałem, że są warte poświęcenia mojego życia. Tym co napotkałem w Akademii byłem zawiedziony. Taki jest mój rodowód klasowy i artystyczny, a naczelną dewizą słowa: MIŁOWAĆ I WALCZYĆ.                

Po początkowych sukcesach przerwanych wojną, a następnie po latach mordęgi, niepewności i zwątpienia, wiedziony chyba tajemnym instynktem, szukając drogi do polskiego stylu, wkroczyłem w świat ludowości. Poczułem się poganinem poszukującym własnych zapomnianych bogów. Na rozstajnych drogach współczesności, poszukując zagubionej prawdy, nasłuchuję głosu ziemi zawartego w mitach, legendach i porzekadłach ludowych. Usiłuję nawiązać do myślenia intuicyjnego. Zaś formę mojej wypowiedzi plastycznej nabyłem w Szczepie i po drodze. Miała powstać jako produkt uboczny przy okazji szukania najpiękniejszej sukienki przy wystrajaniu własnych myśli i uczuć. U schyłku swojej działalności artystycznej zadaję sobie pytanie, czy i w jakim stopniu wypełniłem ten program, co było możliwe, a co fikcyjne. Ocenę pozostawiam bezstronnemu widzowi. Gdyby mnie ktoś zapytał jak określam swój wysiłek, oceniłbym go następująco: wczesny i późniejszy rysunek oraz malarstwo kompozycyjne nasycone treściami według założeń Szczepu „Rogate Serce” cenię najwięcej. Jest w moim myśleniu chłopska cecha szukania sensu i przydatności naszego działania. Ta tendencja jest wyraźna w twórczości ludowej, gdzie każde dzieło ma swoje powiązanie z życiem i jest potrzebne. Postęp cywilizacyjny i zagrożenie ekologiczne widziane ostro z pozycji mieszkańca wsi przeraża mnie i chcę dać temu wyraz w ostatnich obrazach. Dla przeciwwagi próbuję spojrzeć na przyrodę pogodnie, a plonem tego są pejzaże z natury, optymistyczne i przyjemne dla oka. Kiedy siedzę nad Wisłokiem w słońcu i maluję, chcę zapomnieć że rzeka jest zatruta tzw. „zrzutami przemysłowymi i komunalnymi”. Niestety odór unoszący się nad wodą zmusza mnie do ucieczki. Gdzie jest prawda?

                                                                                                                                                                                                                                                                               Słońcesław z Żołyni

 

Franciszek Frączek „Słońcesław z Żołyni”

Urodzony w 1908 roku w Żołyni. Po ukończeniu gimnazjum w Łańcucie rozpoczął studia na krakowskiej ASP w pracowniach Władysława Jarockiego i Xawerego Dunikowskiego. Pod wpływem Stanisława Szukalskiego wstąpił do „Szczepu Rogate Serce”, za co w 1929 roku został relegowany        z uczelni. Wraz z członkami tej grupy artystycznej wystawiał w najważniejszych miastach Polski oraz Chicago. Do śmierci realizował program „Rogatego Serca” polegający na  poszukiwaniu polskiego stylu w sztuce. Ze wszystkich uczniów Szukalskiego był najbardziej konsekwentny i najdalej poszedł        w realizacji założonych przez niego haseł. Uprawiał malarstwo i rysunek. W czasie wojny organizował tajne nauczanie oraz współdziałał z ruchem oporu AK i BCh. Po wyzwoleniu brał udział w licznych wystawach środowiskowych i ogólnopolskich. Swą twórczość prezentował m.in. w warszawskiej Zachęcie oraz w krakowskim Pałacu Sztuki. Oprócz twórczości artystycznej zajmował się również etnografią. Zebrał i opracował zbiór legend, związanych z ziemią łańcucką.  W życiu kierował się maksymą: „Jeśli zgubiłeś drogę i chcesz ją odnaleźć posłuchaj tętna ziemi, jeśli ogłuchłeś na jej głos, szukaj jej w mitach ludu”.
Był prezesem Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego w Łańcucie, a także współtwórcą grupy artystycznej „Ziemia”. Zmarł w 2006 roku.